sobota, 19 listopada 2016

200 lat Uniwersytetu Warszawskiego

   Pamiętam emocje jakie towarzyszyły mi gdy zdawałam tu egzaminy...i gdy kończyłam studia. Było to tak dawno...potem mój syn...
Dziś inne emocje ale i atmosfera inna. Cóż po prostu inaczej patrzę na tę strukturę...brak euforii a może pustka.
Sentyment pozostał...i choć gdy patrzyłam na świętującą kadrę, przypominały mi się powody dla jakich ja nie mogłam zostać i pracować na uczelni, mimo iż spełniałam kryteria naukowe...prozaiczny powód, brak przynależności partyjnej...
Dziś było niebiesko, bo to kolor Uniwersytetu. Był maping, tort, Gaudeamus i pokazy fajerwerków.






































11 komentarzy:

  1. Piękne święto. Gratuluję Ci ukończenia tak prestiżowej uczelni.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jedna z najlepszych uczelni w kraju, nawet nie wiedziałam, że już 200 lat istnieje... no ale co tam, ja z prowincji więc skąd mogłam wiedziec. Fajne zdjęcia zrobiłaś i na pewno miło Ci wspomnieć tamte studenckie lata, a ja dobrze wiem, jak cięzko bylo się kiedyś dostac na studia, za żadne pieniądze nie dało się...bo miejsc było malutko. Udało Ci się więc należa się brawa i gratulacje i ja tez sie przyłączam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo trudno było się dostać ale mi jakoś udało się. Na kampusie mieliśmy wykłady dla całego roku ale to było ponad 30 lat temu....inne czasy, stan wojenny, a jednak była radość ze studiowania.
      Dziękuję za miłe słowa.

      Usuń
  3. Zdawałam na UW całe wieki temu na polonistykę. Niestety, zabrakło mi paru punktów - a to były TAMTE czasy. Potem prawie całe następne pokolenie w mojej rodzinie kończyło UW /historia, geografia, prawo, polonistyka/.
    Zawsze gdy przechodzę tamtędy skręca mi się sama głowa ku Bramie Głównej.
    Kiedyś też pisałam na swoim blogu o 200-leciu mojego, ale nie mojego Uniwersytetu.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mażenko, gratuluję ukończenia tak świetnej uczelni.
    Relacja fantastyczna.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super kadry.
    Kiedyś to było studiowanie, pewien stan, wyróżnienie, a dziś to odhaczenie roczników, masówka. Nie ma już w tym magii, tak mi się wydaje.
    Dawno temu zdawałem na UW na historię, ale jak u Stokrotki, zabrakło kilku punktów, zatem pozostała mi rodzima, olsztyńska uczelnia.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że podczas takiej kolorowej imprezy wspomnienia o studiowaniu tam odżyły :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie wygląda, ale chyba właśnie wspomnienia z czasów studenckich tworzą atmosferę tego miejsca.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja obroniłam doktorat na tej uczelni i też mi nie było dane tam pozostać. Z braku etatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie było dane, bo promotor zmarł. A syna promotor po prostu nie miał czasu czytać, choć syn był na płatnych studiach doktoranckich.

      Usuń